Blog > Komentarze do wpisu
"Strumieniu, leśny strumieniu..."

Byłam się ukulturalnić w kinie :) poszłam na "Kołysankę" i nie żałuję. Komedia dość śmieszna, za to gra aktorska rewelacyjna :) no i niektóre sceny naprawdę, że boki zrywać :) dobrze zainwestowane 15zł i 1.5 godziny.

Tak mnie coś natchnęło, ni z tego, ni z owego i jakoś tak mi... smutno? Tęskno? Sama nie wiem... zdałam sobie sprawę, że mija czwarty miesiąc TU, na studiach, życie płynie, toczy się, ale jakby poza mną. Wyszło mi, że mały mam na nie wpływ, że CHCĘ, ale nie UMIEM. Chcę, ale nie mogę, chcę - ale się nie da...

Czytałam dzisiaj blogi i tak mnie na wspomnienia naszło - przypomniały się piękne chwile, ale i te, kiedy wydawało się, że to koniec, że nic nie będzie już tak, jak kiedyś... i nie było, było inaczej - ale pięknie, radośnie, tyle, że przeszłość nie pozwala zapomnieć o sobie. Nie wiem czy nawet chcę o niej zapomnieć. Nie mogę. Bo od TAMTEGO się wszystko zaczęło i mimo, że się posypało, to Ktoś TO odbudował na nowo, pozamieniał pewne 'elementy'. A potem stworzył nowe COŚ. Piękne. Może to chaotyczne, ale potrzebne mi takie wspomnienia, bo dzisiaj do nich powracam, na razie do części, ale za jakiś czas do całości... :) Szkoda mi tylko pewnego Ktosia, który zaistniał w moim życiu za sprawą tych pieknych chwil, tego co dziś wspominam... Tęskno mi do rozmów, tych o niczym, ale tych, które dawały siłę. Nie były o mnie, były o... fikcji? Marzeniach? Sama dziś nie wiem, ale między wierszami były o Niej, a i ja znalazłam w nich coś o sobie, dla siebie. Myślę, że te rozmowy już nie wrócą. Wiem, że nie. Przynajmiej nie temat tych rozmów... temat, który nas łączył, tak jak ludzi, którzy nie mają wspólnych tematów, łączy rozmowa o pogodzie, tak nas łączył inny temat... Potem zjawiały się inne. A później były przerwy, moje złe nastroje z powodu braku kontaktu, z braku choćby jednego słowa... póżniej wszystko powracało, po to by dziać się rzadziej, a dzisiaj wygląda to tak, że wcale nie wygląda... Nie mam do nikogo pretensji, co najwyżej do samej siebie, że jestem jaka jestem, że nie umiałam tego utrzymać. Nie umiem - CHCĘ, ale nie potafię! Czuję, że tylko bym się narzucała, że nie byłabym potrzebna, mało ważna... Nigdy nie umiałam się "wkręcić" do nich. Niby część pewnej wspólnoty, a sama... Trudno. Coś się kończy, coś się zaczyna - zawsze mogę powrócić do naszych rozmów, powspominać, poczytać...

Wpis sponsoruje lektura bloga i wysłuchany "Strumień" w wykonaniu Anny Krakowiak (tekst. Z.Książek, muz. P. Rubik)

piątek, 19 lutego 2010, aakinom

Polecane wpisy